Problemy ze zdolnością kredytową nie zawsze oznaczają, że planowaną inwestycję trzeba całkowicie porzucić. Znacznie ważniejsze jest ustalenie, z czego wynika obecna sytuacja finansowa i czy ma ona charakter przejściowy, czy jest sygnałem bardziej trwałych trudności. Dopiero na tej podstawie można rozsądnie ocenić, czy inwestycję warto realizować teraz, przesunąć ją w czasie albo zmniejszyć jej zakres.
Ma to szczególne znaczenie w przypadku przedsiębiorców. Dochody firmy mogą zmieniać się w kolejnych miesiącach, a jednorazowy większy wydatek, opóźniona płatność od kontrahenta czy sezonowy spadek sprzedaży potrafią wpłynąć na bieżącą ocenę zdolności do spłaty zobowiązania. Sam fakt otrzymania odmownej decyzji nie wyjaśnia więc jeszcze, gdzie znajduje się rzeczywisty problem.
Co może chwilowo obniżyć zdolność do finansowania?
Ocena zdolności kredytowej opiera się przede wszystkim na odpowiedzi na pytanie, czy nowe zobowiązanie będzie możliwe do terminowej spłaty. Instytucja finansowa może analizować między innymi wysokość i regularność dochodów, istniejące zobowiązania, miesięczne koszty, historię spłat oraz informacje dostępne w wykorzystywanych bazach.
Nie każdy negatywny czynnik ma jednak takie samo znaczenie. Inaczej wygląda sytuacja przedsiębiorcy, który od kilku miesięcy ma poważne problemy z regulowaniem zobowiązań, a inaczej firmy, która właśnie poniosła większy koszt, podczas gdy jej przychody pozostają stabilne.
Na ocenę mogą wpływać również aktywne limity i inne zobowiązania, nawet jeśli przedsiębiorca nie postrzega ich jako dużego obciążenia. Dlatego przed ponownym poszukiwaniem finansowania dobrze jest spojrzeć na całość miesięcznych przepływów, a nie tylko na wysokość kwoty potrzebnej do inwestycji.
Czy inwestycja rzeczywiście nie może poczekać?
To jedno z ważniejszych pytań przed zaciągnięciem dodatkowego zobowiązania. Nie każda inwestycja ma taką samą pilność.
Zakup sprzętu niezbędnego do realizacji podpisanego kontraktu może mieć bezpośrednie znaczenie dla przychodów firmy. Wymiana urządzenia, które nadal działa prawidłowo, ale jest już przestarzałe, może natomiast pozwalać na przesunięcie wydatku o kilka miesięcy.
Warto więc oddzielić potrzebę inwestycyjną od samej dostępności finansowania. Jeżeli problem ze zdolnością ma charakter przejściowy, czasami rozsądniejszym rozwiązaniem będzie odłożenie wydatku do momentu poprawy przepływów finansowych. Pozwala to uniknąć sytuacji, w której przedsiębiorca akceptuje kosztowne warunki tylko dlatego, że chce zrealizować wcześniejszy plan w pierwotnym terminie.
Jak ocenić, czy dodatkowe zobowiązanie będzie bezpieczne?
Najważniejszym punktem odniesienia powinien być budżet po uwzględnieniu nowego zobowiązania. Nie wystarczy sprawdzić, czy firma może pokryć jego koszt w dobrym miesiącu. Trzeba również zastanowić się, co stanie się przy niższych przychodach, opóźnieniu płatności od klienta albo pojawieniu się nieplanowanego wydatku.
Pomocne jest przygotowanie prostego wariantu ostrożnościowego. Jeśli miesięczne wpływy spadną przykładowo o 15–20%, przedsiębiorstwo nadal powinno mieć możliwość pokrycia podstawowych kosztów działalności i terminowej spłaty zobowiązania. Jeżeli już niewielkie pogorszenie wyników powoduje problem z płynnością, dodatkowe finansowanie może nadmiernie obciążyć budżet.
Sama oczekiwana rentowność inwestycji nie rozwiązuje tego problemu. Nowa maszyna, wyposażenie czy działania rozwojowe mogą przynieść korzyści dopiero po kilku miesiącach, natomiast termin spłaty pierwszej należności może przypadać znacznie wcześniej.
Odmowa finansowania nie zawsze oznacza trwały problem
Decyzje instytucji finansowych mogą opierać się na różnych modelach oceny klienta. Negatywna decyzja w jednym miejscu nie oznacza automatycznie, że sytuacja przedsiębiorcy będzie identycznie oceniona przez każdego pośrednika lub instytucję. Na rynku funkcjonują również rozwiązania kierowane do przedsiębiorców mających trudności z uzyskaniem standardowego finansowania, określane przykładowo jako chwilówka dla firm bez zdolności kredytowej. Sama dostępność takiej oferty nie oznacza jednak, że będzie ona odpowiednia w konkretnej sytuacji – nadal trzeba ocenić koszty, warunki oraz realną możliwość terminowej spłaty.
Nie oznacza to również, że należy wysyłać wiele kolejnych wniosków bez wcześniejszej analizy przyczyny odmowy. Najpierw warto sprawdzić własne dane, bieżące zobowiązania i historię ich regulowania. Jeśli przyczyną jest chwilowy spadek dochodu, wysoki poziom obecnych obciążeń albo niedawne opóźnienie, można ocenić, czy sytuacja ma szansę poprawić się w najbliższym czasie.
Istotne jest również przygotowanie informacji wymaganych w procesie weryfikacji. W zależności od sposobu oceny klienta mogą to być dane dotyczące działalności, wpływów na rachunek, zobowiązań lub dokumenty potwierdzające sytuację finansową.
Koszt finansowania powinien być częścią kalkulacji inwestycji
Jeżeli mimo słabszej zdolności dostępna jest możliwość uzyskania finansowania, nie należy oceniać jej wyłącznie na podstawie kwoty, którą można otrzymać. Znaczenie mają całkowite koszty, prowizje, oprocentowanie, harmonogram płatności oraz konsekwencje opóźnienia w spłacie.
Przy produktach konsumenckich ważnym parametrem porównawczym jest RRSO, ale nie powinno się interpretować go w oderwaniu od całkowitej kwoty do zapłaty i okresu obowiązywania umowy. W przypadku finansowania przedsiębiorców sposób prezentowania kosztów może wyglądać inaczej, dlatego szczególnie istotne jest przeczytanie warunków konkretnej oferty.
Jeżeli koszt zobowiązania znacząco zmniejsza przewidywany zwrot z inwestycji, jej realizacja w danym momencie może przestać mieć ekonomiczne uzasadnienie.
Zmniejszenie inwestycji również może być rozwiązaniem
Decyzja nie musi sprowadzać się do wyboru między realizacją całego projektu a całkowitą rezygnacją. Można sprawdzić, czy inwestycję da się podzielić na etapy.
Jeżeli firma planowała wydać 30 tys. zł, warto ustalić, które elementy rzeczywiście są obecnie potrzebne. Być może pierwsza część projektu wymaga 10–15 tys. zł, a pozostałe zakupy można wykonać później z bieżących przychodów. Mniejsza kwota finansowania oznacza zwykle również mniejsze obciążenie przyszłego budżetu.
Takie podejście jest szczególnie przydatne wtedy, gdy trudność ze zdolnością wynika z chwilowo słabszej sytuacji, ale działalność nadal generuje przewidywalne wpływy.
Kiedy lepiej przesunąć inwestycję?
Sygnałem ostrzegawczym jest przede wszystkim brak realnej nadwyżki pozwalającej obsługiwać nowe zobowiązanie. Jeżeli spłata zależałaby od tego, że każdy kolejny miesiąc będzie wyjątkowo dobry, margines bezpieczeństwa jest niewielki.
Podobnie należy podejść do sytuacji, w której firma ma już opóźnienia w regulowaniu bieżących kosztów, korzysta z kolejnych zobowiązań do spłacania wcześniejszych albo nie potrafi wiarygodnie oszacować przyszłych wpływów. W takim momencie dodatkowe finansowanie może nie rozwiązać problemu, lecz przesunąć go na kolejne miesiące.
Chwilowe problemy ze zdolnością kredytową nie muszą więc automatycznie przekreślać planowanej inwestycji. Powinny jednak skłonić do ponownego przeliczenia jej kosztów, terminu i zakresu. Czasami wystarczy poczekać na poprawę bieżących wyników, czasami rozsądne będzie zmniejszenie projektu, a w innych okolicznościach bezpieczniej będzie z niego czasowo zrezygnować. Kluczowe jest to, czy nowe zobowiązanie można obsługiwać z realnych przepływów finansowych, a nie wyłącznie z oczekiwania, że inwestycja szybko zacznie na siebie zarabiać.
Artykuł sponsorowany